O mięśniu, który w brzuchu piszczy

Kojarzycie mięsień biodrowo-lędźwiowy? To taki mięsień, którego rola urosła wręcz do rangi legendy. Rola nie tylko przez pryzmat tego, jakie funkcje pełni w ciele człowieka, ale też w jak wielu patologiach narządu ruchu może brać on swój istotny udział (a przynajmniej podejrzewamy, że może). W związku z tym wszelkie formy opracowania tej struktury (czy to manualne, czy to poprzez odpowiednio dobrany trening) goszczą na salonach wielu fizjoterapeutycznych wizyt. I właśnie z uwagi na subiektywnie przeze mnie obserwowaną popularność tej struktury, chciałbym dziś zaprezentować kilka słów przestrogi. I chcąc być dobrze zrozumianym, słowa te absolutnie nie mają na celu zniechęcić do pracy z mięśniem biodrowo-lędźwiowym. Nic bardziej mylnego! Zwrócę raczej uwagę na to, co jeszcze może się na nas w tym mięśniu czaić.

Ropne zapalenie mięśni

Mowa o ropnym zapaleniu mięśni – tu na przykładzie mięśnia biodrowo-lędźwiowego. Jest to rzadka forma bakteryjnego zakażenia mięśnia szkieletowego, która, na nasze nieszczęście, na pierwszy rzut oka objawia się bardzo mało charakterystycznie. Ot, po prostu, pacjent zgłasza ból i tkliwość w obszarze położenia mięśnia. Dla nas, fizjoterapeutów, to jasny sygnał do pracy, prawda? Jak się okazuje – nie zawsze.

Tego rodzaju stany ropne mogą być konsekwencją stanów zapalnych szerzących się w obrębie struktur sąsiadujących mięśniowi. Zatem wszystkie dolegliwości i zakażenia w obrębie podbrzusza, czy narządów miednicy mniejszej mają prawo w swojej konsekwencji, doprowadzić do ropnego zapalenia mięśnia biodrowo-lędźwiowego. O jakich zakażeniach mowa i jakie przebyte lub trwające choroby pacjenta powinny wzbudzić naszą największą czujność? Zakażenia wewnątrzbrzuszne, choroba Leśniowskiego-Crohna, zapalenia uchyłków, zapalenie wyrostka robaczkowego. Za najczęstszą zaś przyczynę ropnia tego mięśnia uznaje się zakażenie pacjenta gronkowcem złocistym.

W tym miejscu mogłaby się pojawić spora wątpliwość Czytelnika. No bo skoro objawy stanu ropnego mięśnia biodrowo-lędźwiowego aż tak do złudzenia przypominają zwykłą dysfunkcję mięśnia, to czy istnieje w ogóle sposób odróżnienia jednego od drugiego? Na całe szczęście – tak! Wszak mamy do czynienia z zapaleniem. Taki stan dostarcza nam, poza lokalnym bólem okolic podbrzusza, kilku objawów dodatkowych. Możemy do nich zaliczyć przede wszystkim:

  • gorączkę
  • nocne poty
  • bóle promieniujące (do biodra, do pachwiny, do pleców)

Co nas zatem obowiązuje? Po raz kolejny czujność i po raz kolejny bardzo dokładny wywiad, ze szczególnym ukierunkowaniem na występowanie objawów lub chorób towarzyszących wymienionych wyżej.

Jest jeszcze jeden element, który może nam pomóc. Mianowicie – literatura dzieli rozwój zapalenia ropnego mięśnia na 3 główne etapy:

Etap 1 – trwający do 10 dni, podczas którego pojawiają się dolegliwości bólowe bez obecności rumienia/zwiększonej ciepłoty/silnej gorączki lub innych dodatkowych, niepokojących symptomów

Etap 2 – tu mówimy już o 2 i 3 tygodniu przebiegu choroby. Wówczas problem jest niemal nie do pomylenia. Pojawia się gorączka, silny ból w okolicy dolnego kwadrantu brzucha, zwiększona ciepłota i możliwa specyficzna miękkość tkanki

Etap 3 – ten stan niemal na pewno nie trafi na wizytę do fizjoterapeuty. Jest to po prostu posocznica (sepsa) ze wszelkimi jej objawami bardzo poważnie zagrażającymi życiu.

Tak jak wspomniałem na początku, Drogi Czytelniku. Przeczytane przez Ciebie informacje nie mają w żaden sposób zniechęcić Cię do pracy z obszarem podbrzusza, czy z samym mięśniem biodrowo-lędźwiowym. Mają za zadanie zwrócić uwagę, że czasami stany wydające się nam bezpośrednio podlegać naszej interwencji, wcale takimi nie są. Ba, są bardzo poważnymi stanami, w których na szali położone jest życie naszego pacjenta.